06.12.2013

Patagonia 2006, Cerro Torre

Cerro Torre - iglica skalna w Parku Narodowym Los Glaciares w Patagonii o wysokości 3133 m n.p.m.
Jest najwyższym z czterech szczytów w łańcuchu: Cerro Torre, Torre Egger, Punta Herron oraz Cerro Standhart. Ze względu na zmienność pogody oraz budowę uznawana jest za jedną z najtrudniejszych technicznie gór świata.


Pierwszego wejścia  na górę dokonali w 1959 Włoch Cesare Maestri i Austriak Toni Egger.  Egger zginął w czasie wspinaczki (według Maestri - w czasie zejścia),  a fakt zdobycia został poddany pod wątpliwość.  Maestri ponownie podjął próbę wejścia w 1970. Do historii zdobywania Cerro Torre nawiązuje film Wernera Herzoga "Krzyk kamienia", który został tutaj nakręcony w autentycznych sceneriach.

 

Po czterech tygodniach oczekiwania na chociażby dwa dni dobrej pogody w ciągu w końcu udało nam się
wykorzystać wielkie patagońskie okno pogodowe (2,7 dnia) . Po wielogodzinnej wspinaczce zdobyliśmy (z
Krzysztofem Belczyńskim) Cerro Torre drogą: Compressor Route (VI 5.10c A2 70°, 1200m) na Cerro Torre (3102 m, Patagonia, Argentyna). Początkowo naszym celem było wytyczenie nowej drogi na Cerro Torre lub Torre Egger.  Jednak po dotarciu na miejsce okazało się, że niestety jedyną dostępną od naszej strony możliwością poprowadzenia logicznej linii jest dokończenie nieukończonej dotąd drogi Phila Burke i Toma Proctora East Diedre (6c/A4, 1100 m) z 1981 roku na wschodniej ścianie Cerro Torre.
Ze względu na długi okres bardzo złej pogody i stopniowo kurczący się zostaliśmy zmuszeni odstawić ten
pomysł na przyszłość i skoncentrować się na szybszym i lżejszym stylu wspinaczki. Wybraliśmy zatem
Compressor Route. O tym, że nadchodzą dwa dni pogody dowiedzieliśmy się rano w miasteczku Chalten. Podejście do bazy norweskiej na morenie lodowca zajęło nam 6 godzin. Po szybkim przepakowaniu i jedzeniu zapadliśmy w 2 godziną drzemkę, by o 01.00 wystartować w kierunku szczeliny brzeżnej od której zaczyna się ściana. Drogę na szczyt zrobiliśmy w stylu alpejskim - non stop. Sama droga zajęła nam ok. 18 godzin, a cała akcja 33 godziny (z bazy do bazy).
Na szczycie spotkało nas najgorsze,  co może przytrafić się w Patagonii - załamanie pogody i burza.
Całonocne zjazdy były trudnym egzaminem wytrzymałości. Ciągłe klinowanie liny, oszronienie ściany, miotanie zimnym wiatrem na stanowiskach...  Generalnie wszystko, co może zniechęcić do życia lub przeciwnie zmusić do maksymalnej walki o nie. Wspinaliśmy się na lekko - softschele, goretexy, 2 litry wody na głowę i płachta NRC, której sam nie wiem, jak byśmy użyli w tym huraganie...
W tym samym oknie pogodowym Compressor Route przeszedł zespół niemiecki oraz amerykańsko - słoweński prawdopodobnie Wraz z naszym były to ze względu na pogodę, jak dotąd, jedyne przejścia w sezonie 2005/2006 w grupie Cerro zwanej przez miejscowych wspinaczy " górą nienawiści".
 

Sponsorami wyprawy był Polski Związek Alpinizmu, Marmot oraz EPA-Motorola.
 

Marcin Yeti Tomaszewski - 2006

Jeśli podobał ci się ten artykuł podziel się nim z innymi.

Twetter Facebook

Inne w tej kategorii

30.12.2013

Wywiad z śp. Wojtkiem Rekinem Wentą

Z WOJCIECHEM „REKINEM” WENTĄ o szczecińskim środowisku wspinaczkowym, g&oac...

30.12.2013

Baffin Island 2012 Superbalance, National Geographic Traveler

Od kilku godzin wiszę na stanowisku asekuracyjnym, trzęsę się z zimna. Pod moimi nogami...